poniedziałek, 28 grudnia 2009

Selena , masz gościa.(Rozdział 2)

Udało mi się jakoś doprowadzić Selenę do porządku przed przyjściem JP i Carmen. Oczywiście tylko zewnętrznie. Psychicznie była kompletnie rozwalona. Kochała Kevina, to było pewne i mimo że wiedziała, że powoli się wszystko rozsypuje, nie była przygotowana na to, żeby dowiedzieć się tego z gazety.
Nie zadzwoniła do niego, nie napisała. Ani ona, ani żadne z nas. Postanowiliśmy poczekać aż sam się odezwie.
I długo czekać nie musieliśmy.

Joey i Carmen byli punktualnie o 19. Gazetę schowaliśmy. Nie chcieliśmy poruszać już tego tematu. Selena starała się sprawiać wrażenie zmęczonej, nie smutnej.
Zamówiliśmy pizzę i chłopcy otworzyli wódkę. Ja, Sel i siostra Parkera piłyśmy wino z colą.
Rozmowa kleiła się całkiem dobrze. Później postanowiliśmy obejrzeć film. Wybraliśmy jakiś dramat i rozsiedliśmy się przed telewizorem.
Mniej więcej w połowie filmu Sel i Carmen były już nieźle wstawione. Chłopcy o dziwo trzymali się nieźle. Siedziałam wtulona w swojego chłopaka z plastikowym kubkiem z winem w środku i nie zwracając najmniejszej uwagi na film nuciłam sobie jakąś piosenkę.
Danger właśnie delikatnie całował mnie po szyi kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Spodziewamy się kogoś? - zapytałam podnosząc się z miejsca.
-Raczej nie. - odpowiedział Nick.
Podeszłam do drzwi i nie pytając kto to, otworzyłam.
-Uuu... to żeś sobie moment wybrał. - rzuciłam niezbyt przyjaźnie do chłopaka.
-Czytaliście gazetę? - zapytał z niezbyt uradowaną miną.
Poruszyłam głową na znak potwierdzenia.
-Demuśka, czy ty jesteś pijana? - zapytał jakby lekko rozbawiony.
-Nie. - żywo zaprzeczyłam. - Ale ty chyba nie do mnie co?
-Zawołasz Selkę? - zapytał.
-Drugie drzwi na prawo to jej pokój. Idź tam, zaraz ją przyprowadzę. - powiedziałam.
Poszedł do sypialny Czarnej i Loczka, a ja udałam się do salonu.
-Kto to? - zapytał mój mężczyzna.
-Sel, masz gościa. Jest u ciebie. - powiedziałam.
-Juuu... - zawołała wstając i odbijając się od ściany do ściany poszła w stronę pokoju.
-Kto to? - ponowił swoje pytanie Joe kiedy nasza przyjaciółka wyszła.
-Kevin. - powiedziałam siadając koło niego.
-No to sobie moment wybrał. - skomentował Nick.
-Nie mówiliście, że przyjeżdża. - powiedział nieco zdziwiony Parker.
-Bo nie wiedzieliśmy. - odpowiedziałam.
-Sel też nie? Przecież to jej chłopak. - rzucił.
-Eh. Już chyba nie. - powiedziałam i rzuciłam w ich stronę schowaną gazetę.

***

Usiadł na jednym z łóżek i czekał aż wejdzie. Miał nadzieję, że nie przeczytała jeszcze gazety, ale Demi rozwiała jego nadzieje. Nie wiedział jak ma zacząć rozmowę. Wiedział tylko, że musi powiedzieć w końcu prawdę. Nie chciał stracić jej przyjaźni. Po prostu przestał ją kochać. Czy to jest karalne?
Jego rozmyślenia przerwało otwarcie się drzwi.
Kiedy ją zobaczył, wiedział, że z rozmową będzie musiał poczekać do jutra. Była kompletnie zalana.
-Kevin! - pisnęła widząc go.
Chwilowo zapomniała o artykule. W jej głowie nie było nic, poza tym, że on tu jest.
Chwiejnym krokiem podeszła do niego i wtuliła się w jego ramiona. Objął ją delikatnie.
-Dlaczego mi to zrobiłeś? - szepnęła uderzając pięściami o jego tors, kiedy przypomniała sobie artykuł.
-Przepraszam. - powiedział równie cicho co ona.
-Przepraszam? - jęknęła - Kevin... - zaczęła ale zrobiło jej się nie dobrze. - Muszę do łazienki. - dodała szybko.
Otworzył drzwi i wyprowadził ją do przedpokoju. Łazienka była obok więc szybko się tam dostali. Selena od razu wylądowała nad muszlą.
Znalazł na półce jakąś gumkę i związał jej włosy.
-Przyniosę ci wody. - powiedział kiedy na chwilę podniosła głowę.
-Zostań. - charknęła na tyle głośno na ile potrafiła.
-Dobrze, czekaj. - Uchylił delikatnie drzwi od łazienki. - Demi? - krzyknął.
Po chwili wyszła do przedpokoju.
-Przyniesiesz wody? - zapytał.
Kiwnęła tylko głową i już jej nie było. Po chwili wróciła ze szklanką wody.
-Co z nią? - zapytała opierając się o framugę i spoglądając na przyjaciółkę.
-Wymiotuje. Możesz iść, zajmę się nią. Jesteś w niewiele lepszym stanie niż ona. - stwierdził, więc wróciła do salonu.
-Wytłumacz się. - jęknęła Czarna opierając się o chłodną ścianę.
-Sel, myślę, że to nie najlepszy moment. Porozmawiamy jutro jak wytrzeźwiejesz. Ok? - zapytał.
-Nie znikniesz do jutra? - zapytała niemalże błagalnie.
-Zostanę, obiecuję. - pomógł jej przemyć twarz i wrócić do sypialni.
Zostawiając ją w ubraniu położył na łóżku i usiadł na jego skraju.
-Śpij. - szepnął.
Wymacała na pościeli jego dłoń i ścisnęła ją mocno.

***

-Co z Seleną? - zapytał Joe kiedy Demi wróciła z łazienki.
-Wymiotuje. Kevin z nią siedzi. - powiedziała.
-A ja chyba powinienem zabrać do domu Carmen. - stwierdził JP patrząc na siostrę leżącą na stoliku.
Po chwili zostali w salonie tylko w trójkę.
-Idę do łóżka. - stwierdził Nick pół godziny później.
Wszedł do pokoju. Selena spała trzymając za rękę Keva, który spał, siedząc na podłodze oparty o jej łóżko.
-Stary. - Loczek klepnął lekko brata w ramie. - Idź do salonu na kanapę, albo połóż się koło niej. Będziesz rano połamany.
Mimo że zadał dziewczynie wiele bólu, nadal był jego bratem, a dla Jonasów rodzina była przecież najważniejsza.
-Myślisz, że po tym co zrobiłem ucieszy się, jak się obudzi koło mnie? - zapytał z sarkazmem najstarszy z braci.
-To idź do salonu. - mruknął. - Dobranoc.
-Dobranoc. - rzucił K2 wychodząc z sypialni i kierując się do salonu.

-Cześć - rzucił do średniaka, który razem z dziewczyną nadal siedział w dużym pokoju. -Siema brat. - rzucił Joe podając mu rękę.
-Będziesz tu spał? - zapytała Demi. - Przyniosę ci koc. - mruknęła wychodząc.
Po chwili wróciła niosąc poduszkę i miękki pled.

***

-Czemu oni muszą mieć takie ciężkie życie? - mruknęłam leżąc wtulona w Dangera.
-A ty znowu martwisz się o innych. - szepnął. - Kochanie, w końcu ułożą sobie życie. Naprawdę. - przytulił mnie mocniej do siebie.
-Ale czy muszą tyle cierpieć? Czy nie mogą być szczęśliwi tak jak my? - zapytałam smutno.
-Demi, słońce, a czy ty nie wycierpiałaś więcej niż oni zanim poznałaś mnie?
Musiałam przyznać mu rację. Wycierpiałam, ale czy to znaczy, że oni też muszą cierpieć?
-Było warto jeśli jesteś za to nagrodą. - uśmiechnęłam się.
-Oni też kiedyś stwierdzą, że było warto. - odwzajemnił uśmiech i pocałował mnie delikatnie.
Wtuliłam się mocno w niego i po chwili oboje zatopiliśmy się w objęciach Morfeusza.

Przede wszystkim chcę was znowu przeprosić za długą nieobecność. Nie mam weny na tego bloga co zresztą widać. Notka jest beznadziejna i strasznie krótka. Nie jestem z niej w żadnym stopniu zadowolona.
Avki są dziełem mojej kochanej Chanelle__

Notki nie dedykuję nikomu. Nie chcę nikogo obrazić:)

Postaram się następną notkę napisać szybciej i dłuższą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz